Składniki: 2 opakowania szpinaku w liściach - mrożonka,
reszta ( u mnie ok. 0,5 kg )pieczeni rzymskiej w sosie pomidorowym z poprzedniego dnia (przepis podam),
opakowanie półtłustej fety,
2 opakowania cannelloni,
2 butelki Passaty pomidorowej (przetartych pomidorów)
oregano,
sól,
pieprz.
Farsz do cannelloni należy przygotować wcześniej. Wpychanie gorącego lub mocno ciepłego farszu do cannelloni grozi poparzeniem palców i popękaniem rurek makaronowych. Nie warto.
Szpinak rozmrażamy w rondlu dodając odrobinę wody pod przykryciem. Do rozmrożonych liści szpinaku dodajemy fetę i energicznie mieszamy. Chwilę podgrzewamy i znowu mieszamy do połączenia się składników. Dodajemy soli i pieprzu do smaku. W wersji włoskiej tego farszu, o ile dieta dopuszcza pieczarki, dodajemy je starte na drobnej tarce. Osobiście bardzo lubię takie połączenie smaków.
W osobnym naczyniu rozgniatamy mięso z sosem do uzyskania jednolitej konsystencji. Jeśli jest za rzadka można zagotować i odparować.
Kiedy już rozpoczynamy przygotowanie finalne obiadu, trzeba włączyć piekarnik na 200 stopni, góra-dół. Trochę to potrwa.
Przygotowujemy masę do zalania. Wlewamy przeciery, doprawiamy solą, pieprzem i oregano. Uzupełniamy szklanką wody i mieszamy. Zalewa ma być średnio gęsta. Zbyt rzadką można zagotować i odparować. Jeśli Wasza dieta dopuszcza użycie czosnku, można zaszaleć i wcisnąć 2 ząbki.
Następny krok polega na cierpliwym umieszczaniu farszu lub farszów w cannelloni. Można farsze łączyć lub przygotować osobno mięsne i osobno szpinakowe rurki.
Napełnione układamy ciasno w głębokiej, natłuszczonej lekko blasze, takiej, jaka jest na wypasażeniu każdego piekarnika. Zalewamy przygotowaną doprawioną passatą i zapiekamy 35 minut.
Smacznego!
Pomysł na podobne cannelloni znalazłam kiedyś w internecie. Modyfikowałam ze względu na konieczność wprowadzenia w domu diety lekkostrawnej, wątrobowej.
